Napisane przez: ladakhtrip | Czerwiec 12, 2011

Slajdowisko w ramach wydarzenia ‘Zawojskie Włóczykijów Spotkania’

Zapraszamy na kolejne opowieści z naszej podróży, których będzie można posłuchać w klubie Winiarnia w Zawoi, 2.07.2011 (w sobotę), o godz. 15.00

“W Zawoi, w Klubie Muzycznym Winiarnia, pojawią się podróżnicy, włóczędzy, włóczykije, obieżyświaty, globtroterzy. Przemierzali drogi całego świata. Opowiedzą nam o swoich wyprawach, przygodach, poznanych ludziach. “

Spotkanie podsumowujące nasz projekt poprowadzi Dorota.

Serdecznie zapraszamy na stronę Winiarni: http://www.facebook.com/klubwiniarnia

oraz wydarzenia: http://www.facebook.com/event.php?eid=177305998994237

przybywajcie! :)

Napisane przez: ladakhtrip | Styczeń 17, 2011

Film

Zapraszamy do oglądania filmu podsumowującego projekt:

Napisane przez: ladakhtrip | Styczeń 8, 2011

Slajdowisko

Jedno slajdowisko już za nami (organizowane przez KW Kraków), a przed nami następne, na które serdecznie zapraszamy -

11 stycznia, Cafe Szafe, ul. Felicjanek 10

godz. 18:00

Pokaz odbędzie się pod patronatem Koła Naukowego Indologów, a nasze opowieści z podróży będą kolejnym spotkaniem w ramach cyklu “W stronę Indii”.

Serdecznie zapraszamy!

Napisane przez: ladakhtrip | Listopad 12, 2010

Galeria na Drytooling.com.pl

Zapraszamy do oglądania galerii umieszczonej w portalu drytooling.com.pl :

Ladakh 2010

Napisane przez: ladakhtrip | Wrzesień 7, 2010

Ze Stoku Kangri

Rankiem 5.09 stanelysmy na szczycie Stoku Kangri (6153 m). Czas wejscia to 5h 40min. Wyszlysmy o 2 w nocy, po noclegu w Base Campie 2, polozonym pod morena lodowcowa.  Pogoda dopisala, pomimo, ze dzien wczesniej przeszla burza sniezna. Wejscie mialo charakter niekomercyjny, odbylo sie bez najmowania przewodnika i innych udogodnien. Zadne zwierzeta nie ucierpialy pod ciezarem wnoszonego sprzetu :)

Ponizej kilka zdjec ze szczytu i wejscia:

fot. Klara Prochazkova

fot. Ewa Zygarowicz

Nasz pobyt w Indiach dobiega konca. Jestesmy juz w Delhi, za kilka dni powrot do kraju. Zebralysmy mnostwo niezapomnianych doswiadczen, ale pozostaje poczucie niedosytu, gdyz nie starczylo nam czasu na zmierzenie sie z druga gora. Jakkolwiek do Ladakhu jeszcze na pewno zawitamy nie raz, juz w naszych glowach rysuja sie wstepne plany na najblizsze lata. Kusza nas zwlaszcza blizniacze siedmiotysieczniki Nun i Kun, ale o tym innym razem :)

Napisane przez: ladakhtrip | Sierpień 28, 2010

Spiti – relacja

W ostatnim tygodniu nasz projekt nabral tempa. Przebywajac w Dolnie Spiti, ktora jest blizniaczym odpowiednikiem Ladakhu pod wzgledem kultury buddyjskiej, zebralysmy duze ilosci materialow na temat klasztorow, ktore powstawaly w X-XIV w. ( Tabo, Kee, Dhankar, Komic, Kungri). Podziwialysmy przyklady starych malowidel nasciennych, sposrod ktorych najwieksze wrazenie wywolaly przedstawienia bostw tantrycznych.

Tysiacletnie rzezby i szerokie zbiory tekstow kanonu Kanjur i Tenjur oraz charakterystyczne dla sztuki buddyzmu thanghki (“płaskie obrazy”, rodzaje malowanych lub haftowanych zwojow) robily nie mniejsze wrazenie.  Historyczne zbiory rzadko sa dostepne w calosci dla zwiedzajacych, jakkolwiek dzieki uprzejmosci i otwartosci mnichow udalo nam sie zobaczyc nawet te najbardziej strzezone dziela sztuki. Zwykla legitymacja studencka sluzyla nam jako przepustka do najtajniejszych zakatkow klasztorow.  Mnisi z radoscia przyjmuja zainteresowanie ich kultura i chetnie dziala sie wiedza z takimi dociekliwymi turystami, jak my.

Tym sposobem udalo nam sie zarejestrowac za pomoca filmow, wywiadow, zdjec nie tylko same zabytki, ale rowniez zywe ceremonie, ktore odbywaly sie przy akompaniamencie instrumentow znanych tylko tej kulturze.

Oprocz miejsc historycznych w Spiti mozna znalezc przyklady nowoczesnej sztuki buddyjskiej. Czesto najstarsze klasztory posiadaja tez nowsza czesc, w ktorej odbywaja sie glowne ceremonie. Niedawno zalozony klasztor w Kazie zachwyca bogactwem barw i monumentalna sylwetka gorujaca nad miastem na tle skalistych wzgorz.

Zaskakujace bylo, ze mnisi nawet w najbardziej odosobnionych gorskich klasztorach prowadza dosyc swobodny tryb zycia. Ulubiona rozrywka mieszkancow klasztoru Komic, polozonego na wysokosci naszego Mt Blanca, to gra w siatkowke. My tez zostalysmy zaproszone na mecz:

W przerwach miedzy zwiedzaniem klasztorow, ktore odbywalo sie wraz z naszymi znajomymi z Polski, zrobilysmy rekonesans tutejszych rejonow gorskich. Przy tej okazji dotarly do nas dobre wiesci z Ladakhu.  Dowiedzialysmy sie, ze droga do Leh jest juz otwarta i na powrot wznowil sie tam ruch turystyczny, a ponadto pogoda sprzyja wyjsciu na trekking. Postanowilysmy juz jutro pojechac do Ladakhu i sprobowac swoich sil na szczytach nalezacych do pierwotnego planu (Stok Kangri i Kang Yaze).

zdj. Ewa Zygarowicz

Napisane przez: ladakhtrip | Sierpień 21, 2010

Pierwszy trekking i spotkanie z Dalajlama

 

Ostatni tydzien przyniosl szereg wydarzen, ktorym nalezy sie kilka slow opisu. Udalo nam sie zrealizowac pierwszy trekking i uzyskac wstepna aklimatyzacje w rejonie Bhrigu Lake (4235 m), gdzie spedzilysmy dwie noce. Jedna we wlasnym namiocie, w otoczeniu zielonych wzgorz (niestety pogoda byla monsunowa i tylko poranne przejasnienie pogody odslonilo widok na lancuch Kullu Valley z imponujacym szczytem Hanuman Tibba) :

Hanuman Tibba (5984 m)

Niestety nie bylo nam dane cieszyc sie zbyt dlugo lepsza pogoda. Po paru godzinach marszu we wzglednie dobrych warunkach, zaczela gestniec mgla i widocznosc spadla do dwoch metrow. W dodatku zaczal padac deszcz, a sciezka zmienila sie w geste bloto. Postanowilysmy zawrocic. W drodze powrotnej z mgly wylonily sie dwie sylwetki. Okazalo sie, ze sa to pasterze, ktorzy mieszkaja w namiotach nieopodal sciezki do wioski Gulaba. Mialysmy okazje zakosztowac goscinnosci tutejszych “ludzi gor”. Jedna z rodzin zaprosila nas na wspolny posilek i zaproponowala nocleg, by nad ranem wyruszyc wspolnie w droge powrotna. Nastapila wymiana “dobr kulturowych”. Zostalysmy poczestowane czajem, slodkim mlekiem i tradycyjnym indyjskim jedzeniem gotowanym na ogniu. Okazalo sie, ze rodzina jest wyznania muzulmanskiego, a poniewaz byli w czasie ramadanu, posilki odbywaly sie zaraz po zmroku. Zgodnie z tradycja, jako goscie musialysmy zjesc pierwsze. Nastepnie pan domu udal sie na posilek w meskim gronie, a zona zjadla ostatnia. Rodzinie sprawilo za to duzo radosci ogladanie siebie na zdjeciach, a mp3 player stal sie przebojem, jesli chodzi o dzieciece zabawy.

 

 

 

 

Nad ranem nasz gospodarz wraz z innymi mezczyznami z wioski odprowadzili nas do samej Gulaby.

Nieco rozczarowane monsunowym klimatem wrocilysmy do Manali, gdzie czekaly na nas swietne wiadomosci. Niedlugo w gorskim klasztorze, w miejscowosci Jispa, w rejonie Lahaul mialy odbyc sie nauki Dalajlamy. Bez zastanowienia kupilysmy bilety na lokalny autobus. W czasie drogi do Jispy odkrylysmy nowy wymiar blotningu :) . Autobus trzasl sie na kretej, waskiej drodze, niekiedy mijajac sie na centymentry z kolorowymi ciezarowkami.  W mijanych wioskach trwaly przygotowania na powitanie Jego Swiatobliwosci.

 

Wkrotce po tym jak docieramy do Jispy,  korowod samochodow z bohaterem dnia, nadjezdza na miejsce i zmierza w strone klasztoru. Nauczanie ma sie odbyc nastepnego dnia rano. Nawiazujemy znajomosci z najblizszymi sasiadami z pola namiotowego, ktorzy ulozyli sie w geograficznym szyku: po prawej Czesi, a po lewej Slowak.

Rano odglosy, ktore dobiegaja od strony klasztoru sa zadziwiajace. Brzmi to jak donosna klotnia dwoch osob, ktora dodatkowo odbywa sie przez mikrofon. Tybetanczycy z namiotu obok tlumacza nam, ze jestesmy swiadkami dyskusji miedzy szkolami buddyjskimi, ktora ma inaugurowac wydarzenia tego dnia.

Nauki rozpoczynaja sie dlugim wykladem, ktorego tlumaczenia sluchamy przez zwykle radio. Dalajlama porusza w swoim przemowieniu podstawowe zasady buddyzmu, a takze wskazuje nowoczesne spojrzenie na sprawy duchowosci i nauki. Przedstawia teze, ze buddyzm jako filozofia moze byc uzupelnieniem wiedzy naukowej we wspolczesnym swiecie, gdyz zajmuje sie duchowoscia, ale nie przedstawia idealu Boga – Stworcy. Podkresla, ze Budda zajmowal sie przede wszystkim kwestia dobra wspolnego. Wskazywal, jak zyc dobrze w spoleczenstwie.

 

 

Po przerwie nastepuje glowny rytual, podczas ktorego buddysci maja okazje przyjac schronienie, bedace podstawowa ceremonia buddyjska. Potem nastepuje inicjacja Bodhisattwy, odbywajaca sie na trzech poziomach: mahajanistycznym, tantrycznym, jogicznym. Na cale wydarzenie przybylo rowniez mnostwo buddystow z Europy i Ameryki. To, co dzieje sie na naszych oczach, budzi ciekawosc, poniewaz rytualy sa bardzo skomplikowane i odbywaja sie przy uzyciu najrozniejszych instrumentow, akcesoriow oraz recytacji mantr.

 

Zachecone dobra pogoda po tej stronie przeleczy Rohtang, postanawiamy pojechac do Spiti, ktore lezy w podobnym rejonie geograficznym i jest miejscem raczej pustynnym. Pomimo, ze ostatnie opady naruszyly te doline, droga jest juz otwarta. W Spiti Valley mozna znalezc mnostwo szeciotysiecznych szczytow. Podczas zbierania informacji na temat mozliwosci wspinaczkowych w tym rejonie, budzi sie w nas silna chec wyruszenia w gory wyzsze. Na tamtych terenach znajduja sie rowniez ciekawe pod wzgledem architektury i sztuki, kompleksy buddyjskich klasztorow. Jedna ze swiatyn w kompleksie Tabo Monastery jest uwazana przez Dalajlame za najwazniejsze miejsce w historii buddyzmu w Indiach.

 

Dzisiaj dolaczyli do nas znajomi z Polski, z ktorymi bedziemy zwiedzac klasztory w Spiti. Jestesmy zasilone nowa energia, poniewaz mozemy zrealizowac nasz projekt, co prawda na innym terenie, ale charakter pozostanie ten sam. Do Kazy, glownego miasta w Spiti, jedziemy juz jutro wczesnym rankiem.

Napisane przez: ladakhtrip | Sierpień 11, 2010

Atrakcje w Manali :)

czyli co robic kiedy monsun nie pozwala wyjsc w gory?

Kataklizm w Ladakhu spowodowal, ze nasze plany ulegly calkowitej zmianie. Rezygnujemy ze wspinania w gorach Ladakhu, ale nadal przebywamy w rejonie gorskim, gdzie znajduje sie wiele ciekawych celow wspinaczkowych. Po wstepnym rozeznaniu zdecydowalysmy sie dzialac w rejonie Kullu Valley. Wybralysmy dwa szczyty, pierwszy trekkingowy, drugi bardziej techniczny i wymagajacy. Nasz najblizszy cel to Mt Ladakhi (5345 m), drugim jest Deo Tibba (6001 m) [zdj: http://www.srgc.org.uk/journal/taylor/deotibba2.jpg].  Niestety nadal w planach przeszkadza nam monsun przynoszacy ciagle opady i mgle. Czekajac  na poprawe pogody, zapoznajemy sie z lokalnym folklorem.

Manali to miejsce turystyczne, przybywaja tu ludzie z calego kraju i z innych kontynentow. Nieco przypomina miejscowosc letniskowa w polskich gorach (jest tu glowny deptak i zatrzesienie ulicznych sprzedawcow produktow wszelkich). Mozna tu spotkac takie atrakcje, jak:

zdjecie pani z krolikami, 10 Rs, only

 

nabycie niezbednych akcesoriow turystycznych,

 

zeglarstwo,

zakupy w ‘Latest Fashion Point’

rozwijanie talentow muzycznych,

 

rozmowy z mieszkancami w celu rozwijania umiejetnosci lingwistycznych,

 

oraz zabawy pirotechniczne z kuchenka turystyczna – tzw. ‘benzynowka’

 

Mamy nadzieje, ze nasz nastepny post bedzie dotyczyl tylko gor, trzymajcie kciuki za poprawe warunkow.

 

Napisane przez: ladakhtrip | Sierpień 8, 2010

Kataklizm w Ladakhu [']

Kiedy 4 dni temu wyjezdzalysmy z Delhi, nawet przez mysl nam nie przeszlo, ze bedziemy swiadkami najwiekszej katastrofy naturalnej w historii Ladakhu.

Ogladajac przed wyjazdem wiadomosci w lokalnej telewizji trafilysmy na reportaz ze Srinagaru, ktory zadecydowal o wyborze drogi przez Manali. W calym Kaszmirze trwaly zamieszki, wojsko strzelalo do ludzi, podawano coraz wyzsze liczby ofiar.

Podroz do Manali naszym lokalnym autobusem miala trwac 12 h, ale przez postoje i korki na drodze wydluzyla sie do calej doby. Nie polecamy tego typu transportu – duszno, goraco i niewygodnie.

fot.  Ewa Zygarowicz

Tak sie wyglada po 20 h podrozy lokalnym autobusem ;)

 

W Manali bardzo szybko decydujemy sie na rezerwacje biletu na tzw. ‘sharing bus’ do Leh – zwlaszcza, ze biuro potwierdza informacje, ze droga jest otwarta. Wyruszamy o 2 w nocy w strugach deszczu. Na poczatku podrozy humory nam dopisuja.  Kiepski stan drogi spowodowany nadmiernymi opadami wywoluje w nas co najwyzej radosne skojarzenia – wymyslamy nawet nowy rodzaj sportu ekstremalnego – blotning (ang. ladnsliding), czyli brodzenie w blocie i deszczu po ladakhijskich drogach. Nasz kierowca Gopal wzbudza nasz podziw swoim stoickim spokojem i mistrzostwem w blotningu

W podrozy towarzysza nam osoby z roznych stron swiata: mnich podrozujacy po Indiach i Nepalu, trzech Hindusow, para Wlochow, Kalifornijka od trzech miesiecy jezdzaca samotnie po Indiach, zafascynowany kultura Ladakhu Austriak oraz dwoch Holendrow, pelnych entuzjazmu do absolutnie kazdego fragmentu rzeczywistosci. Droga uplywa nam bardzo przyjemnie:

 

fot.  Ewa Zygarowicz

 

fot. Dorota Lech

 

 

fot.  Ewa Zygarowicz

fot. Ewa Zygarowicz

 

fot.  Ewa Zygarowicz

 

fot. Dorota Lech

 

fot. Ewa Zygarowicz

 

W miejscowosci Sarchu na wysokosci 4300 m npm, doszly do nas pogloski o problemach na drodze. Mimo tego ruszylismy dalej, ale po kilkuset metrach droge przeciela nam splywajaca z gor rzeka, ktorej nie dalo sie przekroczyc. Lokalni mieszkancy budowali most dla zawracajacych samochodow i motocykli:

fot. Ewa Zygarowicz

 

fot.  Dorota Lech

fot.  Ewa Zygarowicz

Nasze sluzby drogowe moglyby im pozazdroscic szybkosci reakcji!

Napotkani zlonierze informuja nas o katastrofie w stolicy Ladakhu, ktora wydarzyla sie tego samego dnia rano (6.08.). Niepotwierdzone wiadomosci mowily o ogromnej lawinie blotnej, w ktorej zginelo 60 osob, a kilkaset zaginelo. W tym momencie stajemy przed trudnym wyborem: zostania w Sarchu i czekania na poprawe warunkow lub powrotu do Manali.  Choc nie byla to latwa decyzja, postanowilysmy zawrocic. Byl to, jak sie potem okazalo, najlepszy wybor. Juz w drodze powrotnej mielismy problemy z przedostaniem sie przez fragmenty drogi zalane przez rwace potoki:

fot. Ewa Zygarowicz

fot. Ewa Zygarowicz

fot. Ewa Zygarowicz

fot. Ewa Zygarowicz

Pomimo przeszkod, dotarlysmy bezpiecznie do Manali. Dane o katastrofie przerosly nasze wyobrazenia – zginelo ponad 130 osob, 400 jest rannych,  600 zaginelo, a 4-5 tys. turystow utknelo w centrum kataklizmu i na drogach do Leh. To najwieksza katastrofa w historii Ladakhu. Cale miasto jest pokryte blotem i gruzem, trwaja akcje ratunkowe. Wszystkie drogi do Leh sa zamkniete ze wzgledu na zerwane mosty i kolejne lawiny blotne.

Wszystkie nasze plany musza ulec zmianie. Mozna by pomyslec, ze mamy ogromnego pecha, gdyz nie uda nam sie zrealizowac calego projektu, ale tak naprawde mamy wielkie szczescie. Zaledwie jeden dzien dzielil nas od znalezienia sie w cetrum tragedii. Wczesniejsze opoznienie, na ktore narzekalysmy w podrozy do Manali, moglo nam w rzeczywistosci uratowac zycie.

Mieszkancy Manali lacza sie z ofiarami tragedii w Ladakhu:

Napisane przez: ladakhtrip | Sierpień 4, 2010

Kilka slow o Majnu Ka Tilla

To nasz ostatni dzien w tej dzielnicy, ktora jako oboz uchodzcow tybetanskich jest tworem wyjatkowym i nalezy jej sie kilka slow opisu.  Majnu Ka Tilla powstala z mysla o dzielnicy handlowej dla ludzi, ktorzy przybyli do stolicy Indii z zajetego chinska okupacja Tybetu. W swoim pierwotnym  zamysle miala sprostac idei walki z bieda, ktora jest charakterystyczna dla tego typu peryferyjnych dzielnic stolicy. W tym momencie Majnu Ka Tilla jest zamieszkana przez w pelni samowystarczalna spolecznosc, rodza sie tu nowe pokolenia Tybetanczykow. Tutejsi ludzie zyja glownie z handlu i turystyki. Na glownym placu dzielnicy znajduja sie dwie swiatynie buddyjskie, zycie plynie tu spokojnym, niezakloconym rytmem.

Ponizej kilka zdjec:

Glowny plac pod swiatynia. Fot. Ewa Zygarowicz

Na ulicy. Fot. Ewa Zygarowicz

Starszy mnich ze swiatynii. Fot. Ewa Zygarowicz

Majnu Ka Tilla z zewnatrz. Fot. Ewa Zygarowicz

Wizerunki w swiatynii. Po lewej Karmapa XVII tradycji Gelugpa, po prawej Dalajlama. Fot. Ewa Zygarowicz

Wieczorne rytualy. Fot. Ewa Zygarowicz

Dzis wieczorem ruszamy do Manali. Zapalilysmy wczoraj swieczke za pomyslna droge przez gory:

Fot. Dorota Lech

Juz niedlugo wiesci z Manali.

Ewa i Lechu

Starsze pozycje »

Kategorie

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.