Ostatni tydzien przyniosl szereg wydarzen, ktorym nalezy sie kilka slow opisu. Udalo nam sie zrealizowac pierwszy trekking i uzyskac wstepna aklimatyzacje w rejonie Bhrigu Lake (4235 m), gdzie spedzilysmy dwie noce. Jedna we wlasnym namiocie, w otoczeniu zielonych wzgorz (niestety pogoda byla monsunowa i tylko poranne przejasnienie pogody odslonilo widok na lancuch Kullu Valley z imponujacym szczytem Hanuman Tibba) :

Hanuman Tibba (5984 m)

Niestety nie bylo nam dane cieszyc sie zbyt dlugo lepsza pogoda. Po paru godzinach marszu we wzglednie dobrych warunkach, zaczela gestniec mgla i widocznosc spadla do dwoch metrow. W dodatku zaczal padac deszcz, a sciezka zmienila sie w geste bloto. Postanowilysmy zawrocic. W drodze powrotnej z mgly wylonily sie dwie sylwetki. Okazalo sie, ze sa to pasterze, ktorzy mieszkaja w namiotach nieopodal sciezki do wioski Gulaba. Mialysmy okazje zakosztowac goscinnosci tutejszych “ludzi gor”. Jedna z rodzin zaprosila nas na wspolny posilek i zaproponowala nocleg, by nad ranem wyruszyc wspolnie w droge powrotna. Nastapila wymiana “dobr kulturowych”. Zostalysmy poczestowane czajem, slodkim mlekiem i tradycyjnym indyjskim jedzeniem gotowanym na ogniu. Okazalo sie, ze rodzina jest wyznania muzulmanskiego, a poniewaz byli w czasie ramadanu, posilki odbywaly sie zaraz po zmroku. Zgodnie z tradycja, jako goscie musialysmy zjesc pierwsze. Nastepnie pan domu udal sie na posilek w meskim gronie, a zona zjadla ostatnia. Rodzinie sprawilo za to duzo radosci ogladanie siebie na zdjeciach, a mp3 player stal sie przebojem, jesli chodzi o dzieciece zabawy.



Nad ranem nasz gospodarz wraz z innymi mezczyznami z wioski odprowadzili nas do samej Gulaby.
Nieco rozczarowane monsunowym klimatem wrocilysmy do Manali, gdzie czekaly na nas swietne wiadomosci. Niedlugo w gorskim klasztorze, w miejscowosci Jispa, w rejonie Lahaul mialy odbyc sie nauki Dalajlamy. Bez zastanowienia kupilysmy bilety na lokalny autobus. W czasie drogi do Jispy odkrylysmy nowy wymiar blotningu
. Autobus trzasl sie na kretej, waskiej drodze, niekiedy mijajac sie na centymentry z kolorowymi ciezarowkami. W mijanych wioskach trwaly przygotowania na powitanie Jego Swiatobliwosci.



Wkrotce po tym jak docieramy do Jispy, korowod samochodow z bohaterem dnia, nadjezdza na miejsce i zmierza w strone klasztoru. Nauczanie ma sie odbyc nastepnego dnia rano. Nawiazujemy znajomosci z najblizszymi sasiadami z pola namiotowego, ktorzy ulozyli sie w geograficznym szyku: po prawej Czesi, a po lewej Slowak.
Rano odglosy, ktore dobiegaja od strony klasztoru sa zadziwiajace. Brzmi to jak donosna klotnia dwoch osob, ktora dodatkowo odbywa sie przez mikrofon. Tybetanczycy z namiotu obok tlumacza nam, ze jestesmy swiadkami dyskusji miedzy szkolami buddyjskimi, ktora ma inaugurowac wydarzenia tego dnia.
Nauki rozpoczynaja sie dlugim wykladem, ktorego tlumaczenia sluchamy przez zwykle radio. Dalajlama porusza w swoim przemowieniu podstawowe zasady buddyzmu, a takze wskazuje nowoczesne spojrzenie na sprawy duchowosci i nauki. Przedstawia teze, ze buddyzm jako filozofia moze byc uzupelnieniem wiedzy naukowej we wspolczesnym swiecie, gdyz zajmuje sie duchowoscia, ale nie przedstawia idealu Boga – Stworcy. Podkresla, ze Budda zajmowal sie przede wszystkim kwestia dobra wspolnego. Wskazywal, jak zyc dobrze w spoleczenstwie.


Po przerwie nastepuje glowny rytual, podczas ktorego buddysci maja okazje przyjac schronienie, bedace podstawowa ceremonia buddyjska. Potem nastepuje inicjacja Bodhisattwy, odbywajaca sie na trzech poziomach: mahajanistycznym, tantrycznym, jogicznym. Na cale wydarzenie przybylo rowniez mnostwo buddystow z Europy i Ameryki. To, co dzieje sie na naszych oczach, budzi ciekawosc, poniewaz rytualy sa bardzo skomplikowane i odbywaja sie przy uzyciu najrozniejszych instrumentow, akcesoriow oraz recytacji mantr.

Zachecone dobra pogoda po tej stronie przeleczy Rohtang, postanawiamy pojechac do Spiti, ktore lezy w podobnym rejonie geograficznym i jest miejscem raczej pustynnym. Pomimo, ze ostatnie opady naruszyly te doline, droga jest juz otwarta. W Spiti Valley mozna znalezc mnostwo szeciotysiecznych szczytow. Podczas zbierania informacji na temat mozliwosci wspinaczkowych w tym rejonie, budzi sie w nas silna chec wyruszenia w gory wyzsze. Na tamtych terenach znajduja sie rowniez ciekawe pod wzgledem architektury i sztuki, kompleksy buddyjskich klasztorow. Jedna ze swiatyn w kompleksie Tabo Monastery jest uwazana przez Dalajlame za najwazniejsze miejsce w historii buddyzmu w Indiach.

Dzisiaj dolaczyli do nas znajomi z Polski, z ktorymi bedziemy zwiedzac klasztory w Spiti. Jestesmy zasilone nowa energia, poniewaz mozemy zrealizowac nasz projekt, co prawda na innym terenie, ale charakter pozostanie ten sam. Do Kazy, glownego miasta w Spiti, jedziemy juz jutro wczesnym rankiem.